<< Powrót do "Aktualności"

Tekst poniższy z "Moja Dzielnica Włochy". nr 6 (11) październik 2006; wg. ustnych informacji, na początku grudnia rozpisano przetarg na odbudowę dawnego kina "Ada" / "Olsztyn".

Włochy potrzebują centrum!

Grzegorz Mazurowski: 

- Włochy potrzebują centrum. Głównego placu, gdzie mieszkańcy mogliby się spotykać, w kawiarni, na imprezie kulturalnej, w kościele, tak, jak to jest w innych dzielnicach czy miastach.

Burmistrz Dzielnicy Włochy Michał Wąsowicz: 

- Taki plac, rynek, został zaprojektowany już w przedwojennym planie miasta-ogrodu Włochy, u zbiegu ulic Chrościckiego i Rybnickiej. W jednym miejscu zbiegają się tu główne ulice, jest tam kościół i budynek kina.

Barbara Kitta-Gajkowska: 

- Mieszkając przez wiele lat we Włochach, rozmawiałam wielokrotnie z mieszkańcami pamiętającymi jeszcze czasy międzywojenne. Zgromadziłam na ten temat wiele relacji. Było to ówcześnie naturalne miejsce spotkań mieszkańców, między kościołem a kinem "Ada" - przemianowanym po wojnie na "Olsztyn". Vis a vis kina, przy ulicy Mickiewicza - dziś Chrościckiego - zapraszał do swojej restauracji pan Jan Głogowski, w początkach 1940 roku wybrany na prezesa Rejonowej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej. Była tam też cukiernia. Plac tętnił życiem nawet podczas okupacji niemieckiej i po wojnie. Ruch był codziennie - opowiadał mi pan Gabriel Stypiński.

G. M.: Co jeszcze znajdowało się na tym rynku?

B.K.-G.: Z panem Gabrielem rozmawiałam przez wiele godzin o historii tego miejsca. Rysował układ budek znajdującego się tam targowiska. Patrząc od dawnej ulicy Jesionowej - starsi włochowianie pamiętają dawną nazwę ulicy Obrońców Pokoju, pochodzącą od rosnących tam drzew, obecnie zabytków przyrody - budki ustawione były obok siebie przy ulicy Łuczek. A na tyłach stało kilkanaście straganów z drewnianymi daszkami. Stragany były prowadzone wyłącznie przez rodziny włochowskie, zamieszkujące okolice rynku. Wiadomo było, że duże bochny najlepszego chleba mszczonowskiego kupuje się u pana Smoczyka.

G. M.: Podobno przychodziło się tam nie tylko na zakupy?

B.K.-G.: O tak! Okienka w budkach wyposażone były w pulpity, umożliwiające bezpośrednią konsumpcję. Włochowianie spotykali się tam, rozmawiając przy różnościach z tamtych lat: lemoniadzie, bimbrze, pasztecie z dudów i wątróbki, świeżym pieczywie. Dla dzieci były lizaki, huśtawki, przyjeżdżała duża, mechaniczna karuzela - dalej wspomina pan Gabriel.

M.W.: To barwna tradycja wspólnoty lokalnej. Oczywiście dziś nie proponujemy budek z bimbrem i pasztetem, ich czasy dawno się skończyły. Ale miejsce, gdzie przy stolikach z ciastkami i kawą będzie można spotkać się z sąsiadami po niedzielnej mszy, zaprosić dziewczynę do kina czy na koncert lub pójść z przyjaciółmi na występ kabaretu jest tu niezbędne. Ufam, że z pewnością takowe zaistnieje, integrując mieszkańców w sercu Włoch.

B.K.-G.: Przed wojną był tu prawdziwy rynek, i koncepcja rewitalizacji jest nie tylko potrzebna współczesnym mieszkańcom, ale ma podstawy wynikające z tradycji tego miejsca!

G. M.: W jaki sposób pan burmistrz chce te zamierzenia zrealizować?

M.W.: To nie będzie takie trudne jak się zdaje! Kościół skupiający wielu mieszkańców już jest, miejsce do zagospodarowania jest, i to w najlepszej możliwej, naturalnej dla tego przedsięwzięcia lokalizacji, w środku Włoch. Jest też budynek dawnego kina Olsztyn. Przygotowaliśmy projekt gruntownego remontu i rozbudowy budynku kina tak, aby, nie tracąc charakteru zabytkowego, rozszerzyć jego funkcję do pełnowymiarowego domu kultury, z dużą salą kinowo-widowiskową, salą kameralną, kawiarnią kulturalną przystosowaną do spotkań autorskich, występów kabaretowych i muzycznych, a także pomieszczeniami na grupy zainteresowań i warsztaty artystyczne.

B.K.-G.: Bardzo się cieszę, w ramach akcji społecznej "Ratujmy nasze kino" apelowałam do władz dzielnicy Włochy o takie działania. Dziś mogę być dumna z faktu, że w najbliższym czasie rozpoczną się w kinie prace remontowe. Marzy mi się, by obiekt ten stanowił początek rozwoju koncepcji rewitalizacji rynku na całym obszarze między ulicami Chrościckiego-Rybnicka-Łuczek, o co osobiście zwracałam się do władz od kilku lat. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby ten bezcenny fragment Włoch podawano w opracowaniach architektonicznych jako przykład przestrzeni zaniedbanej.

M.W.: Myślę że należy się tu słowo wyjaśnienia: To, że ten teren był zaniedbany, nie znaczy że o nim nie pamiętaliśmy.

Jest to jeden z niewielu obszarów w Dzielnicy Włochy, dla którego istnieje obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z roku 2001. Ustalenia tegoż planu, jako że mają charakter wiążący (są prawem miejscowym) gwarantują, że dawny charakter tego miejsca zostanie przywrócony, chociaż może w nieco innym wymiarze. Po pierwsze plan ogranicza przeznaczenie terenu na zabudowę mieszkaniową, wskazując jako funkcję główną usługi dla ludności (zespół wielofunkcyjny), o jakich mówimy. Po wtóre wprowadza wysoki próg zachowania powierzchni biologicznej czynnej (wolnej od zabudowy), a tym samym otwiera drogę do lokalizacji ogólnodostępnych obiektów o charakterze parkowym (huśtawki, fontanny, rzeźby, ciągi piesze itp.).
Sądzę, że szczegółowe koncepcje zagospodarowania tego terenu zostaną władzom Dzielnicy Włochy przedstawione odpowiednio wcześniej, przed rozpoczęciem realizacji przedsięwzięć inwestycyjnych. Wierzę, że w nieodległej przyszłości spotkamy się na historycznym włochowskim rynku. Jeżeli zaś chodzi o rewitalizację budynku dawnego kina "Olsztyn" to jej zakres jest znany, a realizacja pewna.

G. M.: Na jakim etapie są przygotowania do remontu i rozbudowy dawnego kina?

M.W.: Przygotowania projektowo-techniczne są już zakończone. W listopadzie będzie wydane pozwolenie na budowę, następnie przeprowadzone zostanie postępowanie przetargowe w celu wyłonienia wykonawcy, po czym rozpoczniemy prace budowlane.


Obecny wygląd dawnego kina "Ada" na moich zdjęciach


Inne moje strony: zawodowa  "A.M.D. Ubezpieczenia";
prywatne: 
"Nasze Włochy" "Moja Warszawa",  "Kwiaty na balkonach" ; "Miłe miejsca spacerowe".