Strona główna Samorząd Z naszej Dzielnicy Historia Włoch  Zdjęcia Artykuły Księga Gości Forum Kontakt i opinia o stronie



Spis zawartości:
  1. Strony regionalne
  2. Nowy burmistrz we Włochach
  3. Rzeczpospolita: Lotnisko dla stolicy
  4. G.W.: Na lotnisku stacja bez pociągów
  5. G.W.:Nowe trasy dla tirów przez środek Warszawy
  6. GW: Komisarz rozważa odwołanie Piotra Woyciechowskiego z GGKO (Ochota)

Artykuły:



Strony regionalne


Dziesiątki serwisów informacyjnych, pierwsze strony portali oraz elektroniczne wydania gazet codziennie dostarczają internautom najświeższych informacji pochodzących z kraju i ze świata.

Ci, którzy poszukują wiadomości lokalnych, odwiedzają natomiast serwisy regionalne.

Lokalne serwisy internetowe prowadzone są nie tylko przez urzędy miast.
Często ich twórcami są redakcje, które powstały z myślą o dzieleniu się informacjami dotyczącymi "małych ojczyzn" z pozostałymi użytkownikami sieci. Ważnym zadaniem, jakie stoi przed założycielami witryn regionalnych jest tworzenie platformy wymiany informacji lokalnych oraz zbudowanie wokół serwisu społeczności "ziomków".

Na lokalnych portalach internetowych nie brakuje informacji związanych z gospodarką, polityką oraz kulturą, ogłoszeń i informacji o pracy urzędów, adresów placówek banków, repertuarów kin, wiadomości związanych z historią i specyfiką regionu oraz wielu innych treści o lokalnym zasięgu. Bardzo ważnym elementem omawianych serwisów są fora i czaty, które służą wymianie informacji, doświadczeń i spostrzeżeń osób mieszkających w tej samej okolicy.

W listopadzie ubiegłego roku witryny zgrupowane w węźle "Regionalne" osiągnęły 32,08 proc. zasięgu.
Jak pokazują wyniki badania Megapanel PBI/Gemius, przeciętny internauta spędził na analizie treści zawartych na omawianych witrynach 21 min. i 15 s, dokonując przy tym średnio 26,06 odsłon.
Okazuje się, że wśród wszystkich użytkowników stron regionalnych, najliczniejszą grupę (23,19 proc.) stanowią mieszkańcy wsi. Drugą - są mieszkańcy największych miast Polski (17,90 proc.). Sytuacja taka nie powinna być zaskoczeniem. W chwili obecnej właściwie każdy duży ośrodek miejski ma swoją witrynę. W wielu przypadkach na jedno miasto przypada kilka serwisów.
Wśród kategorii zawodowych tymi, które najczęściej poszukują informacji na stronach regionalnych, są wojskowi i policjanci, oraz specjaliści i osoby posiadające wolny zawód. Grupami zawodowymi, które rzadziej odwiedzają strony lokalne, są: robotnicy niewykwalifikowani, emeryci i renciści.

Co w przyszłości czeka witryny regionalne? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że będą się one rozwijały jako znakomita platforma wymiany informacji między mieszkańcami tego samego terytorium oraz będą uzupełnieniem serwisów prezentujących wiadomości ogólnokrajowe czy światowe.

*W analizie wykorzystano dane pochodzące z badania Megapanel PBI/Gemius, listopad 2006, liczebność próby N=19 614. Grupa objętych badaniem: osoby powyżej 7 lat. Analiza została przygotowana w oparciu o wyniki oglądalności 117 witryn zgrupowanych w węźle "Regionalne". Do badania wykorzystano dane o strukturze demograficznej pochodzące z badania NetTrack Millward Brown SMG/KRC.

Nowy burmistrz we Włochach

Michał Wojtczuk 19-03-2006, ostatnia aktualizacja 20-03-2006 09:13

Dariusza Seligę, który został posłem, zastąpił Michał Wąsowicz.
W ten sposób Włochy ustanowiły rekord: radni wybierali zarząd dzielnicy już po raz piąty w tej kadencji samorządu

 
Michał Wąsowicz (PiS) do tej pory był wiceburmistrzem. Z wykształcenia jest prawnikiem, ukończył Podyplomowe Studium Biznesu Międzynarodowego w Szkole Głównej Handlowej oraz Podyplomowe Studium Samorządu Terytorialnego i Rozwoju Lokalnego na Uniwersytecie Warszawskim. We urzędzie we Włochach pracuje od 2003 r. Początkowo był naczelnikiem wydziału obsługi mieszkańców.

Radni tej dzielnicy już piąty raz w tej kadencji wybierali burmistrza.
W kwietniu 2003 r. z rządzenia dzielnicą zrezygnował Krzysztof Brzózka, jej wieloletni burmistrz. Zastąpiła go Elżbieta Paziewska (PiS). Miesiąc później z przyczyn formalnych wojewoda unieważnił obie decyzje personalne i radni jeszcze raz odwołali Brzózkę i jeszcze raz powołali Paziewską. Pani burmistrz porządziła półtora roku.
W październiku 2004 r. odwołano ją m.in. za to, że nie radziła sobie z inwestycjami. W listopadzie 2004 r. radni z zaskoczenia, wbrew wcześniejszym ustaleniom wybrali bezpartyjnego Jacka Dżugaja, który nie zdobył zaufania Lecha Kaczyńskiego i nie dostał żadnych uprawnień. Odwołali go w marcu 2005 r., zastępując go Dariuszem Seligą (PiS), który jako prezydencki pełnomocnik w dzielnicy codziennie dojeżdżał aż ze Skierniewic. Ten ostatni zrezygnował z funkcji burmistrza, bo zbyt dużo czasu pochłaniają mu obowiązki posła.

Rzeczpospolita: Lotnisko dla stolicy

Kopia artykułu w Word: Lotnisko dla stolicy
 

G.W.: Na lotnisku stacja bez pociągów

Zobacz powiększenie
Jak dojedziemy na lotnisko



Krzysztof Śmietana 18-02-2006 , ostatnia aktualizacja 18-02-2006 00:16

Koło rozbudowywanego terminalu na Okęciu wciąż same objazdy. Właśnie zaczęło się tam drążenie tunelu drogowego, a wkrótce wystartuje budowa podziemnej stacji kolejowej. Pociągi ze Śródmieścia wjadą tam jednak najwcześniej za trzy lata
 
 Żeby dotrzeć na lotnisko, kierowcy wciąż muszą kluczyć uciążliwymi objazdami. Pod terminal docieramy od tyłu, bo główny dojazd od strony centrum nadal jest zamknięty. Na zwężonych uliczkach przy lotnisku często tworzą się korki. - Kiedy wreszcie znikną te objazdy? Nie dość, że jest tu strasznie ciasno, to jeszcze można urwać zawieszenie, bo zamiast asfaltu w wielu miejscach leżą jakieś płyty - skarżył się nam w piątek Radosław Sajak, który odbierał z lotniska żonę.

Latem zeszłego roku przedstawiciele przedsiębiorstwa Porty Lotnicze obiecywali, że objazdy znikną w grudniu. Teraz okazuje się, że wokół lotniska trzeba będzie kluczyć kolejne pół roku. Jak nam powiedział Krzysztof Kozioł z Budimeksu, firmy, która wchodzi w skład konsorcjum budującego drugi terminal, dopiero w połowie sierpnia kierowcy przestaną dojeżdżać pod terminal objazdem od tyłu. Wcześniej trzeba bowiem dokończyć budowę m.in. •  estakady prowadzącej pod nowy terminal •  350-metrowego tunelu pod rondem, które powstanie przy wjeździe na lotnisko. Trwa już jego drążenie. Powstanie po to, żeby usprawnić ruch przy wyjeździe z lotniska. Za kilka lat na Okęcie będziemy bowiem docierać różnymi ulicami - nie tylko al. Żwirki i Wigury jak dotychczas, ale także łącznikiem z ul. Poleczki na Ursynowie (ma być gotowy w połowie 2007 r.) i trasą ekspresową biegnącą południowym skrajem stolicy do autostrady A2 (otwarcie w 2009 lub w 2010 r.).

Niestety, budowa tych wszystkich dróg ma spore opóźnienie. A to oznacza, że nie udało się dotrzymać warunków porozumienia, które dwa lata temu podpisali prezydent Warszawy Lech Kaczyński i minister infrastruktury Marek Pol. Obaj zarzekali się wtedy, że połączenie lotniska z ul. Poleczki będzie gotowe już w tym roku, a biegnąca na południu Warszawy trasa ekspresowa w 2007 r.

Nic także nie wyszło z kolejnej obietnicy. Budowy linii kolejowej na Okęcie. Niedługo Budimex zacznie wprawdzie drążyć podziemną stację koło terminalu, ale przynajmniej przez dwa trzy-lata będzie ona niewykorzystana. Kontrakt na rozbudowę dworca lotniczego nie zakładał bowiem budowy torów łączących się z kolejową linią radomską. To już jest zadanie PKP. Trzeba m.in. wydrążyć niemal dwukilometrowy tunel do stacji Warszawa Okęcie i wyremontować tory do centrum. Wszystko ma kosztować ponad 300 mln zł. To wszystko może powstać najwcześniej na przełomie 2008 i 2009 r. - Teraz przygotowujemy projekt tego połączenia. Liczymy, że konkretne prace zaczną się w przyszłym roku - zapowiada Krzysztof Łańcucki, rzecznik spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

Terminal też z poślizgiem

Również z dużym opóźnieniem będzie oddany drugi terminal na Okęciu. Początkowo miał być gotowy na wiosnę tego roku. Najprawdopodobniej budowa skończy się dopiero w grudniu. Według Budimeksu powodem poślizgu są zmiany w projekcie, których PPL zażyczyło sobie w trakcie budowy. Na razie szefowie Okęcia chcą, żeby przed wakacjami oddać do użytku przynajmniej część nowego dworca. Być może będzie to hala przylotów. W ten sposób byłby odciążony stary terminal, który już od kilku lat pęka w szwach.

^ Na górę

G.W.:Nowe trasy dla tirów przez środek Warszawy

Zobacz powiększenie
Fot. Piotr Bernaś / AG

Zobacz powiększenie
Którędy pojadą ciężarówki przez Warszawę



Krzysztof Śmietana 15-02-2006 , ostatnia aktualizacja 15-02-2006 23:59

Na ulicach kończy się już montaż znaków, które wskażą nowe trasy dla tirów przez Warszawę. Oznacza to m.in., że do reszty może się zatkać zapchana ul. Marynarska. To tam będą się musiały przenieść ciężarówki z remontowanych Al. Jerozolimskich. Mają zniknąć stamtąd wczesną wiosną.
 
 - To koniec świata. Już teraz na Marynarskiej stoi się po kilkadziesiąt minut w korku. Nie wyobrażam sobie, co się będzie działo, kiedy puszczą tędy ciężarówki - łapał się wczoraj za głowę Ryszard Żak, kierowca zielonego citroena, którego spotkaliśmy w korku na ul. Rzymowskiego przed rozkopanym skrzyżowaniem z Marynarską.

Tu łatwiej, tam ciaśniej

Dlaczego tiry zaczną jeździć właśnie tamtędy? To będzie dla nich jedyna droga od strony Krakowa, Katowic czy Żyrardowa w czasie remontu Al. Jerozolimskich, bo zarząd Dróg Miejskich wspólnie z miejskim inżynierem ruchu zdecydowali się odciążyć tę ulicę podczas robót. Ulica od kilku miesięcy jest poszerzana między wiaduktem nad torami WKD a rondem Zesłańców Syberyjskich. Powstają też estakady nad skrzyżowaniem w pobliżu centrum Blue City. Według wyliczeń ZDM w porannym szczycie alejami jeździ prawie 3 tys. samochodów na godzinę, z tego nawet 10 proc. to mogą być ciężarówki.

- Al. Jerozolimskie to jedna z najbardziej obciążonych tras dojazdowych do centrum. Po wycofaniu tirów czas dojazdu do pracy czy do szkoły powinien się skrócić - spodziewa się Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM.

Nie wszystkim. Tiry trafią bowiem na Marynarską, bo to jedyna dla nich alternatywna droga w tej części miasta. Dalej pojadą m.in.: Rzymowskiego, Doliną Służewiecką do Trasy Siekierkowskiej bądź do Wisłostrady (tędy będą mogły jeździć przez całą dobę, a nie tak jak dotychczas - w godz. 18-22).

Tiry na Grochowskiej?

Projekt ZDM dopuszcza ruch tirów w godz. 18-22 nawet na ulicach biegnących blisko Śródmieścia, np. na Grochowskiej, Targowej, moście Gdańskim czy Okopowej. Nie ma groźby, że kawalkady tirów zablokują także te trasy? - Tu nic nie się nie zmienia. Już teraz tiry jeżdżą tamtędy wieczorami - twierdzi Urszula Nelken. Według rzeczniczki chodzi głównie o ciężarówki, które dowożą towar w konkretne punkty miasta.

ZDM ma nadzieję, że tiry jeżdżące tranzytem w ogóle zaczną omijać Warszawę. Do wyboru będą miały dwie trasy: •  nr 50 przez Grójec, Górę Kalwarię do Mińska Maz. oraz •  nr 50 i 62 przez Sochaczew, Wyszogród i Zakroczym do Serocka. Na mazowieckich drogach mają się pojawić dodatkowe znaki zachęcające do omijania stolicy.

Wojciech Jezierski z Generalnej Dyrekcji Dróg wątpi jednak w to, że w stolicy ubędzie ciężarówek. - Ci, którzy nie muszą wjeżdżać do Warszawy, już dawno omijają ją szerokim łukiem. Tiry, które widzimy na warszawskich ulicach, chcą dojechać do stolicy albo do okolicznych miejscowości - zaznacza.

Znaki odkryją wiosną

Nowe trasy dla tirów najprawdopodobniej zaczną obowiązywać wczesną wiosną. Choć Zakład Remontów i Konserwacji Dróg postawił już niemal wszystkie znaki, które kierują ciężarówki na nowe trasy, na razie większość z nich zakrywa czarna folia. ZDM nie chce wpuszczać tirów na Marynarską akurat teraz, gdy przebudowa skrzyżowania przy Galerii Mokotów jest maksymalnie rozgrzebana. Auta muszą m.in. jeździć objazdem Taśmową i Cybernetyki. ZDM chce, by Mostostal Warszawa, który za dwa tygodnie ma zastąpić wyrzucone z placu budowy Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, jak najszybciej zakończył remont południowej jezdni Marynarskiej. Dopiero wtedy ruszą tam tiry.

^ Na górę

GW: Komisarz rozważa odwołanie Piotra Woyciechowskiego z GGKO (Ochota)

Link do artykułu: "Komisarz rozważa.."

 
Piotr Woyciechowski; Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Piotr Woyciechowski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG


 Jan Fusiecki 25-02-2006, ostatnia aktualizacja 24-02-2006 22:07

Komisarz Warszawy Mirosław Kochalski rozważa odwołanie Piotra Woyciechowskiego ze stanowiska miejskiej spółki administrującej nieruchomościami na Ochocie
 
W piątek "Gazeta" napisała o dziwnych telefonach, jakie Piotr Woyciechowski, szef Nafty Polskiej, były wieloletni współpracownik Antoniego Macierewicza, wykonał do Moniki Olejnik. Miał powiedzieć: "Królowo, myślisz, że się ciebie boję". Znana dziennikarka uznała to za pogróżki. Na groźby od Woyciechowskiego skarży się też Roman Giertych, lider LPR. Premier Marcinkiewicz zapowiedział dymisję prezesa Nafty Polskiej.

Wczoraj okazało się, że może stracić inne stanowisko. Jest bowiem również szefem GGKO, miejskiej spółki zarządzającej nieruchomościami na Ochocie. Nie zrzekł się tej posady mimo nominacji na szefa Nafty Polskiej.

Jak udaje mu się łączyć te dwie prace? W ciągu dnia trudno go zastać w biurze GGKO. Z nieoficjalnych, ale pewnych źródeł wiemy, że najczęściej zjawia się w nim późnym popołudniem. Przyjeżdża wraz z Robertem Malickim, członkiem zarządu GGKO, który również łączy pracę w spółce z posadą szefa gabinetu politycznego ministra transportu.

Jako szef GGKO Woyciechowski zarabia ok. 10 tys. zł. Czy bierze pieniądze również w Nafcie Polskiej? Na to pytanie prezes Woyciechowski odpowiedzieć nie chce.

- Jestem głęboko zaniepokojony tym, że prezes podległej mi spółki grozi różnym osobom, Słyszałem też o skargach na jego działalność w GGKO. Przyjrzę się tej sprawie, rozważę zwolnienie Woyciechowskiego - mówi komisarz Warszawy Mirosław Kochalski.

Posadę szefa GGKO Woyciechowski dostał dzięki Lechowi Kaczyńskiemu. Trzy lata temu warszawski magistrat zorientował się, że podczas prywatyzacji tej spółki doszło do nieprawidłowości - 85 proc. udziałów spółki sprzedano za zaledwie 430 tys. zł. Zdaniem kontrolerów była to cena śmiesznie niska, bo GGKO miała monopol na zarządzanie dzielnicowymi nieruchomościami. A sygnujący kontrakt urzędnicy narazili miasto na straty.

Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy unieważnił tę transakcję. Spółka z powrotem wróciła w ręce miasta.

Wtedy na jej czele stanął Woyciechowski.

Od razu skłócił się z władzami Ochoty. - GGKO pod jego panowaniem to istne państwo w państwie. Nie mamy nad nią żadnej kontroli. Wpłynęło od nas kilkaset skarg od mieszkańców na jej działalność - mówi Wojciech Komorowski (PO), burmistrz dzielnicy Ochota. Władze Ochoty narzekają, że GGKO płaci za mały czynsz za budynek, w którym ma biura.

Woyciechowski ma liczne procesy. Wytoczył je lokalnym pismom, bo uważa, że naruszyły dobry wizerunek GGKO. Choć jest szefem miejskiej spółki, sądzi się z dzielnicą, bo nie może dogadać się w sprawie opłat za utrzymanie terenów zielonych i ciepło.

Woyciechowski jest przekonany, że to dzielnica działa źle: zbyt opieszale i nie chce mu pomagać.

^ Na górę


^ Na górę

Ta podstrona utworzona: 21 luty  2006;  Właściciel strony: Anna Maria;  
Inne moje strony: zawodowa  "A.M.D. Ubezpieczenia"; prywatne  "Kwiaty na balkonach" ; "Miłe miejsca spacerowe".